GoogleDay 2008

Google Grudzień 19th, 2008

29 września przyszedł czas na wyczekiwaną jednodniową wyprawę do warszawskiego grodu. Powód? GoogleDay 2008, miejsce – Centrum EXPO XXI. Zaczyna się dość niewinnie – pobudka rano, szybkie śniadanko i opuszczamy Lublin.

Na miejscu z racji korków w samej stolicy jesteśmy troszkę po czasie, chwila zawachania, uff gadżety wciąż są. Podchodzimy, witają nas przesympatyczne dziewczyny (w koszulkach Google wyglądały uroczo), dostajemy gadżety w woreczkach (niby jak na buty, ale zawsze to z napisikiem Google), chwila rozmowy wybieramy rozmiary koszulek i tak właściwie zostały już jedynie L-ki, kolejka za nami sie nieco niecierpliwi więc uciekamy zapoznać się z reszta atrakcji.

Po drodze jeszcze zaopatrujemy się w słuchaweczki i idziemy do głównej sali. Duża powierzchnia, stoliki typowo w stylu Google (wysokie bez krzesełek). Byłem mile zaskoczony catteringiem, już na początku można było skorzystać z ciasteczek, lodów gałkowych czy soków, o dziwo była nawet wata cukrowa. Spragnieni kofeinki mogli wspomóc się gorącą kawką lub herbatką. Oczywiście wszystko za darmo. W międzyczasie na samej sali niewiele się działo – kamerka do nagrywania pozdrowień i wrzucania ich bezpośrednio na YouTube, miejsce z pufami obok których stały stoliki z laptopami i internetem oraz po drugiej stronie konkurs na logo Google.

Pierwsza właściwa część odbyła się na kolejnej sali i tutaj grupie METAMORPHOSIS występem rodem z matrixa doskonale udało się wciągnąć i rozbudzić przybyłych internautów. Każdy miał okazję coś wynieść z oglądanego show, jeśli nie dobre samopoczucie i uśmiech na twarzy to chociaż sztuczkę z gumką. Potem kilka prezentacji, m.in. Mario Queiroza, który mówił o kierunku dążenia Google, problemach jakie napotykają, o tym, że potencjalny użytkownik chciałby, żeby coś było możliwie najprostsze i najlepiej zgodne z tym co myśli, co dla pracowników Google oznacza coś zupełnie odwrotnego, bo od ich strony będzie to krótko mówiąc trudne. Przed lunchem mogliśmy usłyszeć także o nowym produkcie internetowego giganta, Chrome, przeglądarce typu open source oraz o po krótce o iGoogle. Co do Chrome Mario wspominał o tym co nowego możemy w niej zobaczyć, a także o tym, że będzie mu miło, jeśli wykorzystają to inne przeglądarki, bo skorzysta na tym internauta i o tutaj chodzi. Całość była jak najbardziej ok, jedyne zastrzeżenia można mieć do tego, żę było zdecydowanie za gorąco – niby nic, ale to naprawde spory minus jesli sie przebywa tam caly dzien, bo zaczeło się robić nieco ospale. Na plakietce, którą dostałem na wejściu nie było już nawet śladu tuszu. Po tej dłuższej prezentacji nadeszła kolej na Jurka Owsiaka i zgodnie stwierdziliśmy, że pora na lunch:)

Była pizza w trzech odcieniach tęczy: hawajska, wegetariańska i zdaje się salami. W miedzyczasie pozbylismy się słuchawek jako, że okazaly sie zupełnie zbedne. Po dłuższej przerwie nadszedł czas na podział, w naszym przypadku oznaczało to szkolenia dla firm. Teraz pokrótce o czym usłyszeliśmy.

Witryna przyjazna dla użytkowników i dla wyszukiwarki

Start zapowiadał się imponująco bowiem jako pierwszy miał wystąpić Kaspar Szymański z Search Quality Team znany jako Guglarz. Dla osób, które chciały usłyszeć coś nowego było to jednak spore rozczarowanie, generalnie całość sprowadzała się do prezentacji kolejnych opcji z Webmaster Tools. Ciekawiej było natomiast w momencie, gdy nadeszła kolej na pytania, krótkie podsumowania:
– Google wciąż nie radzi sobie najlepiej z technologią Flash
– linki przekazujące PageRank zdobywane w sztuczny sposób to zło
– nie ma FSB (Fresh Site Bonus), w lipcu nic się nie stało, filtry to nie filtry, a rozwój konkurencji; mimo usilnych prób Kaspar usilnie trzymał się swojej wersji
– naturalne linkowanie – zadbaj o treść, a linki pojawią się same
– w przypadku jeśli ktoś poleci twoją stronę ze złym anchorem np. „kliknij” to być może warto skontaktować się z tym webmasterem, ażeby zmienił anchor na bardziej adekwatny do treści strony docelowej, bo „kliknij” nic nie mówi Google

W tej części strasznie rozbawiło mnie pytanie o „Sorry page”, że po kilku razach trzeba przepisywać kod z obrazka. I teraz najlepsze „…a za 2 dni znow mogę”.

Jak uatrakcyjnić strony internetowe wykorzystując produkty Google?

Fajnie, ciekawie, zabawnie. Motyw z puszczeniem filmiku z youtube, co zagłuszyło tłumaczkę był świetny. Wszystko w wersji angielskiej. Dużo o youtube (jak można nie tylko wstawiać filmiki, ale je „przyozdabiać”), iGoogle i zdaje się po krótce o GoogleMaps.

Reklama w wyszukiwarkach – Google AdWords

Prezentacja w wykonaniu Piotra Marca, dość długa, ale całkiem interesująca. Myślą przewodnią AdWords, konkretniej optymalizacja kampanii reklamowych, jak powinno się dobierać słowa kluczowe i jak efektywnie rozdysponować budżet, a całość dodatkowo wzbogacona o przedstawienie nieco bardziej już zaawansowanych opcji dodatkowych. Także o tym, że na pozycję w linkach sponsorowanych wpływa współczynnik klikalności z uwagą, że niekoniecznie warto śledzić wyświetlanie własnej reklamy w wynikach.

Analytika stron internetowych z wykorzystaniem Google Analytics

Tutaj przyznaję, że w punktualnym dotarciu przeszkodziły mi kuluarowe rozmowy wokół Kaspara Szymańskiego. Nie zabrakło w nich i Szooka. Z prezentacji zapamiętałem nieco informacji, w tym o współczynniku odrzuceń czy analizy źródeł ruchu. Przyznaję w tym momencie byłem już zmęczony.

Na tym koniec części oficjalnej. Miała być kolacja z atrakcjami, mam wrażenie, że tutaj właśnie zabrakło atrakcji. Na kolacje były bowiem hot-dogi i hamburgery (swoją drogą bardzo smaczne), do których dodatki nakładało się już według własnego uznania. Poza tym koneserzy mogli uraczyć swoje podniebienie piwkiem wydawanym na kartki lub wziąść porcję pop-cornu. Prawdę mówiąc o ile poranne ciastka i pizza była ok, o tyle na kolację liczyłem na coś bardziej egzotycznego.

Warto było czekać, na koniec ponownie Google staneło na wysokości zadania. Wieczorny spektakl to popis czwórki artystów, którzy zdobyli sławę dzięki serwisowi YouTube. Kolejno zaprezentowali się:
Igor Falecki, 4-letni perkusista wraz z zespołem (naprawdę zdolny chłopak, solówka w jego wykonaniu była nieziemska)
Zgas, mistrz polski w beatboxie
– bliżej mi nieznana grupa akrobatyczna z Wrocławia
Grupa operacyjna

Nie ukrywam, że najbardziej przypadł mi do gustu występ Mieszka Sibilskiego z Grupy operacyjnej i to jak skutecznie wciągnał do zabawy lekko już podmęczoną całym dniem widownię.

Mile spędzony czas, na pewno nie zmarnowany. Dobra organizacja z kilkoma małymi lub większymi zastrzeżeniami, dobra zabawa, okazja do poznania nowych osób ze świata SEO i najważniejsze, pozytywne wrażenia. Cóż, mogę chyba powiedzieć, że nie zabraknie mnie na kolejnej takiej imprezie.

Tagi: , , ,

Dodaj komentarz